facebook
cris

Kooperatywa.ong.pl

Informacje

Zainspiruj się: z wizytą w Wawelskiej Kooperatywie Spożywczej

2015-06-22

Nazwa naszego portalu zobowiązuje. Dlatego dzisiaj piszemy o… kooperatywach. Ludzi skupionych wokół idei kooperatyw spożywczych jest w Polsce coraz więcej. To modny trend, który powoli staje się alternatywą dla oferty hipermarketów i masowej, wielkoobszarowej produkcji. Gościmy z wizytą w Wawelskiej Kooperatywie Spożywczej.

- Inspiracją dla polskich kooperatyw spożywczych były oddolne ruchy nieformalne wywodzące się z  krajów Europy Zachodniej i ze Stanów Zjednoczonych. Chociaż tak naprawdę w tym co tworzymy sięgamy do korzeni polskiej spółdzielczości, polskich myślicieli – mówi Paulina Firak z Wawelskiej Kooperatywy Spożywczej.

Pierwsze polskie kooperatywy zaczęły powstawać w XIX wieku, jednak sama idea narodziła się w Rochdale w Wielkiej Brytanii. Polski myśliciel i propagator ruchu spółdzielczego – Edward Abramowski definiował kooperatywy spożywcze jako „szkołę demokracji i współdziałania”. Ważne bowiem od zawsze były dla ich członków idee demokratyczne i wzmacnianie więzi społecznych. Współczesne kooperatywy różni od tych przedwojennych nieformalna struktura i brak wewnętrznej hierarchii, ale przede wszystkim odmienne (ze względu na zmieniającą się rzeczywistość) wyzwania społeczno-ekonomiczne. Odrodzenie się ruchu spółdzielczego w swej oddolnej, współczesnej postaci rozpoczęło się w latach 70. ubiegłego wieku i było odpowiedzią na ówczesny globalny system polityczny, społeczny i gospodarczy pełen niesprawiedliwości i niestabilności. Przodowały ruchy amerykańskie, w Europie rozgłos zyskała Kooperatywa Kopenhaska. W Polsce umiejętnie podchwycono ten trend, który dobrze wpisał się w powszechnie aktualnie propagowaną modę na zdrowy styl życia. W przeciągu kilku nasz kraj doczekał się kilkunastu prężnie działających kooperatyw. Przoduje oczywiście Warszawa z kilkom punktami. W Krakowie prężnie działa wspomniana wcześniej Wawelska Kooperatywa Spożywcza. Chociaż pierwszą była ta działającą pod nazwą „Kooperatywa Śródmieście”. Założył  ją Jędrzej Cyganik, który w 2012 roku spontanicznie kupił od rolnika… 20 kg czereśni! Na Facebooku zamieścił ogłoszenie, w którym zaprosił ludzi do kupowania czereśni inicjując w ten sposób rozmowę o kooperatywie.

Łucja Markowska – Stefańska (również z Wawelskiej Kooperatywy Spożywczej) tak tłumaczy istotę działania ruchu:

- Celem naszych działań jest kontaktowanie ze sobą konsumentów z rolnikami regionalnymi prowadzącymi gospodarstwa tradycyjne i ekologiczne. Zakupy i zamówienia robimy bezpośrednio u rolników dzięki czemu omijamy dystrybutorów, pośredników. Skracając  łańcuch dostaw oferujemy świeże produkty w hurtowych cenach.
Równie ważne, jak wsparcie indywidualnych rolników i wysoka jakość oferowanych produktów są idee i poglądy, które przyświecają działalności tych oddolnych inicjatyw.

- Żywność to podstawowe dobro do którego każdy człowiek ma prawo. Niestety, dobra wartościowa żywność nie jest dla każdego – trzeba jej szukać. W obliczu globalizacji i kryzysów stała się źródłem segregacji konsumenckiej. Dominujący model rolnictwa – wytwórczość wielkoobszarowa z wykorzystaniem paliw kopalnianych spowodowała, że nasza żywność staje się coraz bardziej skażona, a rodzinne gospodarstwa rolne ubożeją. Taka masowa produkcja rolna niszczy ekosystem, a dystrybucja produktów pochodzących z takich upraw jest źródłem niesprawiedliwego podziału zysków. Staramy się to uświadamiać. Coraz więcej ludzi zaczyna zdawać sobie z tego sprawę. Również część rolników zaczyna rozumieć naszą ideę. Ważna dla nas jest ekologia, ale także sprawiedliwa dystrybucja, przystępne ceny żywności i realne wsparcie dla rolników, którzy otrzymują sprawiedliwe wynagrodzenie za swoją pracę -mówi Paulina.

- Coraz bardziej działamy w kierunku edukacji konsumenckiej, dołączamy do wydarzeń, opowiadamy o Kooperatywie, jej funkcjonowaniu. Naszymi działaniami udowadniamy, że to nie chwilowy kaprys, ale impuls do rzeczywistej zmiany. Chcemy stać się również realną alternatywą dla hipermarketów – dodaje Łucja.

Członkowie kooperatyw kupując od lokalnych wytwórców wspierają gospodarstwa, które są ostoją zdrowej żywności. Coraz częściej to sami rolnicy zwracają się z ofertą swoich produktów. Są to już nie tylko warzywa i owoce, ale także świeży nabiał, oleje i ekologiczna chemia gospodarcza. Coraz częściej zdarza się też, że dzięki współpracy z kooperatywą podupadające gospodarstwo rolne zaczyna podnosić się z kryzysu i rozwijać się na nowo albo wychodzi z nową inicjatywą, nowym produktem. Zadaniem członków miejskich kooperatyw spożywczych jest wyszukiwanie takich ekologicznych gospodarstw, ale też wysyłanie sygnałów, że na zdrową, nieprzetworzoną żywność z czystych upraw jest realne zapotrzebowanie.

Wawelska Kooperatywa Spożywcza rozwija się i snuje plany na przyszłość. W 2014 roku zorganizowała ogólnopolski zjazd kooperatyw. Na prelekcjach i warsztatach spotkali się aktywiści z grup nieformalnych, stowarzyszeń, ruchów miejskich, a wśród zaproszonych gości byli między innymi Joanna Erbel, warszawska aktywistka miejska i działaczka polityczna oraz Edwin Bendyk, dziennikarz i publicysta.

Jak dokładnie działa Wawelska Kooperatywa Spożywcza?

- Jesteśmy organizacją non-profit. Kooperatywa to oddolna inicjatywa konsumencka, grupa nieformalna. Dla nas, prócz świeżych produktów kupowanych wprost od rolników, ważna jest również zasada wspólnej pracy. Spotykamy się raz w tygodniu, każdy z nas 2 godziny w miesiącu pracuje. Jest to praca polegająca głównie na paczkowaniu warzyw- objaśnia Łucja.

- Przystępując do naszej grupy trzeba zaakceptować nasze zasady. Jesteśmy demokratyczną organizacją, bardzo bezpośrednią i wciąż się rozrastamy. Mamy 180. członków, z czego stale zamawia około 70 osób. Ciekawie obserwuje się i wdraża zasady demokracji bezpośredniej w tak dużej grupie, pozbawionej hierarchii. Demokracja bezpośrednia w grupie powyżej 50. osób jest trudna do realizacji. Im więcej ludzi, tym trudniej osiągnąć konsensus… Ale działamy prężnie, rozwijamy się. Dlatego teraz myślimy o założeniu stowarzyszenia, a w dalszej perspektywie o otwarciu sklepu. Tak, by każdy komu zależy na żywności dobrej jakości i po przystępnej cenie miał do niej łatwy dostęp, a konsumenci i producenci mogli wspólnie budować sprawiedliwy, lokalny rynek zdrowej żywności  – dodaje Paulina.

Kooperatywy tworzą ludzie, którzy chcą wspierać regionalnych rolników uprawiających ziemię z poszanowaniem naturalnego ekosystemu. Prócz Warszawy i Krakowa, kooperatywy z powodzeniem działają również w innych miastach Polski: Łodzi, Gdańsku, Białymstoku, a ostatnio w Gliwicach. Członkowie części z tych inicjatyw myślą o przekształceniu się w stowarzyszenie oraz o działalność zarobkowej w postaci stacjonarnych sklepów oferujących zdrową żywność na którą stać będzie każdego.

Kooperatywy, mimo iż są ruchami nieformalnymi coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność w polskim krajobrazie społecznym, a ich działalność zauważana i doceniana przez trzeci sektor i liderów społecznych. Jako eksperyment kooperatywy sprawdziły się - coraz silniej wpływają na kulturę obywatelskiego współdziałania, wzmacniają więzi społeczne i edukują  w kierunku świadomej konsumpcji, co ma niebagatelne znaczenie w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego i kreowaniu pozytywnej zmiany. 

Polecamy:
https://wawelskakooperatywa.wordpress.com/
https://wawelskakooperatywa.wordpress.com/2015/04/08/jak-zalozyc-kooperatywe-podrecznik/
http://tomata.pl/tag/gliwice/
http://isp.org.pl/uploads/filemanager/pliki/jak_kielkuje_spoleczestwo_ts31.pdf


fot. Aneta Młodzik (Wawelska Kooperatywa Spożywcza)

czytaj więcej

Galeria

  • Zainspiruj się: z wizytą w Wawelskiej Kooperatywie Spożywczej